Alkohole Świata

SZYBKA DOSTAWA! Warszawa - realizacja zamówienia nawet w 2 h

Punk, łańcuchy i tatuaże – czyli o niezwykłym życiu Tamary Berdowskiej. Primitivo di Manduria i celebracja chwili

Gdy koledzy ze studiów zobaczyli jej pierwsze prace, pytali z przekąsem, czy nie maluje przypadkiem kafli do łazienki, ale Tamara Berdowska jest dzisiaj jedną z najlepszych wizytówek nurtu optical-art.

Jest czwartek, popołudnie, zbliża się spotkanie z Tamarą Berdowską w galerii przy Dzielnej 5 w Warszawie. Wpadamy w ostatniej chwili, kwiaty dla artystki, buziaki i …jej obrazy. Może nie tylko obrazy, bo jeszcze reliefy i prace przestrzenne. Sztuka optical-art. dawno przypadła nam do gustu.

Bardzo chcieliśmy z Panią Tamarą porozmawiać, bo po takich rozmowach obrazy stają się bliższe. Przygotowałem na kartce kilka pytań, ale wydały się zupełnie niepotrzebne. W zasadzie od pierwszych zdań poczuliśmy, że nadajemy na podobnych falach. Coś co sprawia, że rozmawiasz z kimś pierwszy raz i wydaje ci się, że spotkałeś starą kumpelę.

Jej życie i twórczość to niezły roller – coaster. Zdobyła tyle nagród, że wymienić ich nie sposób. Czas dojrzewania to punk, bunt, nieodłączne łańcuchy, agrafki i tatuaże. Brak akceptacji wszystkiego i wszystkich. Jednym słowem chaos i dekadencja. Jak sama przyznała gdyby nie krakowska ASP to słabo by to wyglądało. Ukończyła ją w 1990r. na wydziale malarstwa, z wyróżnieniem. Tam pojawiło się zainteresowanie op-artem, ale pierwsze prace koledzy z uczelni skomentowali –„co Ty, kafelki do łazienki malujesz???”. Na szczęście jej profesorka Janina Kraupe-Świderska powiedziała „ to jest naprawdę dobre”. Później pierwsze wystawy, nagrody i …pieniądze, do których nie przyzwyczaiła się do dzisiaj.

Po kilku latach sukcesów nagle zapaść, a jak do tego doszło, no cóż dobrze znany banał.

Siła plotki

Tamara nigdy nie odcięła się od środowiska muzyki alternatywnej, cały czas jej słucha tyle że tamci artyści raczej nie załapali się do pociągu transformacji, a może on nigdy nie zatrzymał się na peronie o nazwie „punk”. Tamara im pomagała i pomaga, często wyciągając z bezdomności, drug’ów i gorzały. Oprócz tego w domu miała kilka starych kotów, psów, wykupywała konie z rzeźni, brała udział w happeningach na rzecz środowiska.
Jej „koledzy po fachu”, których nie do końca los pogłaskał talentem, albo szczęściem zaczęli rozgłaszać w środowisku, że Berdowska zwariowała, przestała malować, a kasa poszła na zwierzaki. Kolekcjonerzy i marszandzi przestali się nią interesować, no bo po co inwestować w kogoś kto artystycznie umarł.

Zapanowała bieda. Berdowska sprzedała mieszkanie w Krakowie, kupiła pustostan w Bielsku i tam zamieszkała. Ruiny, w których przyszło jej żyć, małe dziecko, brak pieniędzy, a przede wszystkim brak perspektyw, ale Tamara nie umarła.

NEVER GIVE UP…

To co ją trzymało i pozwalało przetrwać to sztuka. Malowała, malowała, a wolnych chwilach malowała. W jej pogmatwanym życiu porządek i geometria formy w obrazach dawały poczucie równowagi i spokój.

Po kilku latach galerie zaczęły się o nią upominać i nieśmiało sprawdzać, czy pogłoski o jej artystycznym zgonie nie są przedwczesne. I tak powoli, ale systematycznie zaczął się marsz ku górze. Znów zaczęła sprzedawać.

Gdy wszyscy śpią

Pytałem jak pracuje, czy to codzienny obowiązek, czy czeka na natchnienie? Mówi, że jej dzień jest dość nudny (….jakoś w to nie uwierzyłem  ) wstaje rano, spacer z psami i kotami, cały czas ma ich kilka, później zwierzaki dostają michę, a starsze również lekarstwa, godzinny trening na orbitreck’u i robota. Rano raczej prace przygotowawcze, tworzyć lubi wieczorem i w nocy. Wtedy już nie ma telefonów, jest tylko ona i obraz. Nie ma gotowego planu, raczej tonacja kolorów, a ta zależy od nastroju. Obraz ją prowadzi. Gdzie ją zaprowadzi tego nie wie, ale to jest wspaniała podróż. Czasem trwa kilkanaście godzin bez przerwy, a buzia w wypiekach jak u dziecka, czasem męczarnia i nakładanie kilku warstw aby osiągnąć zamierzony efekt.

Tak minęły nam dwie godziny…krótkiej pogawędki. Na koniec pytam: „Jakie odczucia pojawiają się po zakończeniu pracy nad obrazem – zachwyt, uczucie ulgi, czy niedosyt?”. Mówiła, że najczęściej niedosyt i nie jest to kwestią warsztatu tylko tego, że nie jest zdolna przenieść wyobraźni na płótno.

Nie znaliśmy Tamary wcześniej, a więc nie możemy mówić, że się nie zmieniła ale jest osobą niezwykle energetyczną. To ktoś taki z kim chcesz jechać na wakacje, ale raczej nie all-inclusive tylko poznawać świat …czyli tak jak lubimy.

Tamara Berdowska brała udział w ponad 100 wystawach zbiorowych oraz 22 indywidualnych. Jej dzieła znajdują się w licznych muzeach w kraju i za granicą, w zbiorach prywatnych kolekcjonerów na całym świecie.

Wracamy po spotkaniu do domu, cały czas o niej rozmawiamy. Przypominamy sobie jej wspomnienia, komentujemy, przeżywamy.

…upsss miało być też o winie, więc otwieramy butelkę Primitivo Di Manduria Surani i dzwonimy po przyjaciół 

PS. Dlaczego właśnie Primitivo Di Manduria Surani, bo to wino daje wyjątkową przyjemność. Łączy w sobie intensywne aromaty jeżyn, maliny, śliwki z nutami pieprzu, czekolady i kawy.
Fermentuje około 20 dni, później dojrzewa w beczkach. Czy można to porównać z pracą nad obrazem?

Jesteśmy pasjonatami sztuki. Jeżeli organizujesz wernisaż lub inne wydarzenie artystyczne, skontaktuj się z nami. Najlepiej dobierzemy wino dla Ciebie i Twoich gości.

trade@alkoholeswiata.com

www.alkoholeswiata.com

Koszyk zamknij